Peeeersona!
![]() |
| Źródło: Wydawca ATLUS |
No dobrze, zapewne każdy już się domyślił, o czym będzie mowa. Jesteście inteligentnymi czytelnikami, nieprawdaż?
No, kto jest dobrym czytelnikiem? No kto?
Dobra, ale jak zawsze, czas ruszyć dlaczego tak uwielbiam serię Persona. Moją historię z tą serią zacząłem od Persony 3 Portable, którą zabrałem do sanatorium. Tak się złożyło, był wyjazd, więc...
Jak wielu z was wie, a zakładam, że inne posty przeczytaliście (a jeśli nie, to polecam się zapoznać!), więc wiecie, że jestem także fanem Metal Gear Solid. Co to oznacza dla mnie i dla was? Ano to, że fanem MGS jestem dłużej niż Persony.
Także więc Persona 3 w sanatorium była strzałem w ślepo. Dosłownie, bowiem jedynie słyszałem o niej wcześniej. Wiecie, wiedziałem, że istnieje taka seria i tyle...
No i się zaczęło. Otóż cały wolny czas spędzałem z Personą, nie odpalając nawet MGS. Dlaczego?
Bowiem trzeba wam wiedzieć, że Persona uzależnia jak mało co. Jeśli chwyci, to już nie puści. Jeśli puści, to tylko dlatego, że musiałeś gdzieś iść.
Tak było z moim wolnym czasem, co wspomniałem wyżej. Co jednak tak mocno mnie chwyciło w tej grze?
Otóż bardzo ważną kwestią dla mnie jest fakt, że ta gra ma jeden nudny element, który jest "odpukać i do domu". Reszta to majstersztyk.
Persony to (dla niezorientowanych) RPG akcji i symulator życia codziennego. Otóż wcielamy się w postać ucznia, który... Po prostu robi to co uczeń robić powinien. Uczymy się, zdobywamy oceny, rozwijamy relację z przyjaciółmi...
W nocy zaś wyruszamy walczyć z cieniami, które gdy dorwą człowieka, doprowadzają go do samobójstwa.
I zaczyna się zarządzanie czasem. To gracz decyduje, kiedy wyruszy na bitwy z cieniami (Tartarus, czyli owo miejsce, jest dla mnie straszliwie nudny, więc odwalałem go od razu i miałem "wolne"... Hej, to jak z pracą domową!), co robimy... Rzecz jasna są ograniczenia (Np: z jednym ze znajomych możemy spotykać się tylko w weekendy), ale nadają one tylko smak temu wszystkiemu.
Po powrocie do domu i przejściu do końca Persony 3 Portable, a także zakończeniu dwóch ścieżek fabularnych (Jest bowiem możliwość grania żeńską wersją protagonisty, co czyni P3P jedyną grą w serii dającą takie możliwości), nie wahałem się długo.
Zainwestowałem w Personę 5
![]() |
| Źródło: Wydawca ATLUS. |
Co jednak nie zagrało w Personie 5? Denerwuje mnie osłabienie kilku rzeczy, które nie są tak mocne jak wcześniej... Ale to może po prostu moje wrażenie. No i większy nacisk jest położony na przedmioty leczące, niż na umiejki. Ale cóż zrobić
Dobrze natomiast rozbudowano Social Linki, bowiem w tej odsłonie możemy zyskiwać specjalne umiejętności. Jak na przykład podmiana członka drużyny w trakcie walki, przekonanie do siebie silniejszego przeciwnika... Sporo tego.
A wy? Graliście w Personę, czy jednak "nie tykam japońszczyzny"?


Komentarze
Prześlij komentarz